
JAZDA ZAKOPIANKĄ DROGĄ
PRZEZ MĘKĘ
Kierowcy pokonują 3O km w dwie godziny
Skarżą się, że remont przebiega w "kratkę"
Gigantyczne korki, i jazda w żółwim tempie i pokonywanie 30 kilometrów trasy w
dwie godziny -to zwykła rzecz dla kierowców jadących zakopianką odcinkiem Kraków
- Myślenice. - Dojeżdżam codziennie do pracy w Krakowie i muszę wyjechać nawet
1,5 godziny wcześniej, by mieć pewność, że się nie spóźnię - mówi pan Marek,
kierowca z Myślenic. Miejscami ruch odbywa się tylko tylko jedną stroną jezdni,
co znacznie ogranicza przepustowość tej drogi. Przy przejazdach z jednego pasa
na drugi trzeba zwolnić nawet do 30 km/h, a to jeszcze bardziej spowalnia ruch i
tworzą się nieraz wielokilometrowe korki. Kierowców razi również sposób
przeprowadzania remontu. -Tak nie może być, czy budowlańcy nie mogą zrobić
najpierw jednego, większego odcinka a dopiero później brać się za następny, a
nie remontować "w kratkę"? - pyta jeden z busiarzy kursujący na tej trasie.
Rzeczywiście, jadąc "siódemką" gołym okiem
widać, że remontowany jest pewien niewielki kawałek z jednej strony drogi, parę
kilometrów dalej kolejny i tak na całej trasie. Dlaczego Generalna Dyrekcja Dróg
Krajowych i Autostrad przeprowadza remont "na wyrywki"?
- Niestety taki sposób wykonywania prac wynika
z charakteru zakopianki - odpowiada Robert Jakubiak, naczelnik wydziału
realizacji inwestycji w GDDKiA. - Nie remontujemy tylko jezdni, ale i osuwiska,
dlatego kierowcy mają wrażenie, że wykonujemy pracę po kawałku, bo inaczej się
po prostu nie da - dodaje naczelnik.
Szczególnie w godzinach porannych, kiedy
wszyscy jadą do pracy, sytuacja na drodze jest fatalna. Tworzą się ogromne
korki. Później bliźniaczy scenariusz powtarza się po południu, gdy wszyscy
wracają do domów.
Prawdziwą próbą cierpliwości dla kierowców nie
są jednak dni powszednie, ale początek i koniec weekendu. -Ostatnio, jak
jechałam tą trasą w piątek, to dojechanie do Myślenic zajęło mi prawie dwie
godziny - mówi Urszula Proszek, studentka.
Generalna Dyrekcja faktycznie problem
dostrzega, jednak jej przedstawiciele apelują o rozwagę i cierpliwość. - Staramy
się nie powodować dużych utrudnień i w miarę możliwości szybko je eliminujemy.
- Prosimy kierowców o cierpliwość i
zrozumienie - apeluje GDDKiA ale pewne prace trzeba wykonać i to wymaga czasu,
dlatego kierowcy powinni nas zrozumieć - przekonuje Robert Jakubiak.
Co więcej, w opinii zarządcy drogi, często
winni są także sami kierowcy. - Niestety nie wszyscy podporządkowują się znakom
i bywa, że sami przez to utrudniają przejazd innym użytkownikom.
Zapominają także, co to znaczy jazda na tzw.
"zakładkę", w której chodzi o to, żeby się nie zatrzymywać, tylko jechać do
przodu.
Utrudnienia na trasie Kraków - Myślenice
na wszystkich pasach równocześnie - tłumaczy Jakubiak. W celu usprawnienia ruchu
Generalna Dyrekcja współpracuje także z policją, ale funkcjonariusze drogówki
nie mogą kierować ruchem we wszystkich newralgicznych punktach drogi.
W rozmowie z "Polską Gazetą Krakowską" wielu
kierowców marzy, by u nas drogi budowano tak, jak u naszych zachodnich sąsiadów.
- Czemu u nas chociaż części robót nie wykonuje się w nocy ? - pytają
zmotoryzowani. Zdaniem Jakubiaka nocna budowa wywołałaby falę protestów. -
Ciekawe, co by mówili ludzie, których domy są przy remontowanej drodze. W nocy
narzekaliby na hałas i awantura gotowa - twierdzi.
Niestety GDDKiA nie planuje zorganizowania w
najbliższym czasie żadnych objazdów. Każdy kierowca, który zechce ominąć korki,
musi zorganizować je sobie na własną rękę. - Nie mamy najmniejszych opóźnień,
dlatego jest szansana zakończenie remontu w tym roku- mówi Robert Jakubiak.
Michał Hodurek
18.11.2008
|